Dla wielu zwierząt wizyta u lekarza weterynarii to bardzo stresujące doświadczenie, u jednych objawia
się chęcią ucieczki, ślinieniem, u innych z kolei agresją, zesztywnieniem, czy innymi reakcjami
obronnymi. Strach w takiej sytuacji nie pomaga, ani samemu zwierzęciu, ani lekarzowi w uzyskaniu rzeczywistego obrazu stanu zdrowia zwierzęcia. Nie pomaga też właścicielowi, który przejmując się swoim pupilem, chciałby mu ulżyć.

Czemu zwierzę się boi? Dlaczego nie pozwala się dotknąć?
To, jak pies, czy kot zachowują w gabinecie zależy od wielu różnych czynników. Na reakcje zwierzęcia
mają wpływ m.in. takie czynniki jak:

1) Odpowiednia socjalizacja
Obycie ze zmiennymi warunkami, miejscami bogatymi w zapachy i inne bodźce, przyzwyczajenie do
kontaktu z różnymi ludźmi pomagają zwierzęciu potraktować wizytę u lekarza jako naturalne zjawisko.
Strach przed nieznanym to nie tylko domena ludzka, a zdolności adaptacyjne rosną wraz ze
znajomością różnorodnych czynników.
2) Doświadczenia
Przeszłość ma bardzo duże znaczenie w odbiorze rzeczywistości. Wszelkie stresujące, nieprzyjemne
przeżycia, ale też brak pozytywnych skojarzeń mają znaczący wpływ na to, jak duży jest stres związany z daną sytuacją i jaka jest na nią reakcja. W gabinecie weterynaryjnym bardzo dużą rolę pełni reakcja organizmu na ból i skojarzenie go z miejscem.
Kiedy zwierzę choruje – może odczuwać bardzo duży ból. Jeśli jedyne momenty, w których pojawia się u lekarza, to te, gdy odczuwa silny ból i dyskomfort – naturalnym będzie powiązanie bólu z lecznicą,
gabinetem, lekarzem, czy nawet po prostu fartuchem lekarskim.
Dodatkowym czynnikiem jest oczywiście samo leczenie, które rzadko jest przez zwierzę odbierane jako przyjemny bodziec (zwłaszcza długotrwałe). Dodatkowo badanie kliniczne, konieczne do postawienia diagnozy i dobrania metody leczenia, dla zwierzęcia obolałego – będzie kolejnym czynnikiem odbieranym jako bodziec, którego należy się bać. Działa to tak samo w drugą stronę – im więcej pozytywnych bodźców będzie płynęło ze strony lekarza, czy opiekuna podczas wizyty – tym więcej pozytywnych skojarzeń z sytuacją.
3) Relacji z opiekunem
Jeśli zwierzę ufa swojemu właścicielowi (lub innej osobie, która z nim pracuje i spędza czas) łatwiej mu będzie zrozumieć, że dana sytuacja nie wymaga nadmiernej ekscytacji i obaw. Przy dużym zaufaniu i silnie zbudowanej relacji spokój jest dużo prostszy do osiągnięcia.
4) Charakteru zwierzęcia
Bardziej aktywne i pobudliwe osobniki odbierają bodźce dużo intensywniej niż te o mniej pobudliwym
układzie nerwowym. To warunkuje też ilość pracy, jaką trzeba wykonać, by zwierzę było spokojniejsze.
Nie oznacza to, że mając strachliwego psa nie nauczymy go już niczego, oznacza to jedynie, że
osiągniecie pożądanego efektu może po prostu wymagać większego nakładu pracy, czasu i energii.
5) Wieku zwierzęcia
Młodsze zwierzęta uczą się łatwiej i szybciej niż te, które mają już za sobą pewien bagaż doświadczeń, ich zdolności poznawcze i adaptacyjne są większe, układ nerwowy mniej dojrzały.
Mimo to, nawet ze zwierzęciem, które określamy jako „seniora” możliwe jest wypracowanie nowych
zachowań. Szczenięta ok. 7-12 tygodni życia przechodzą okres nazywany „okienkiem socjalizacyjnym” jest to czas, kiedy ciekawość, zdolność do poznawania świata i przyzwyczajania się do jego różnorodności są największe. Niestety część tego etapu pokrywa się również z okresem lęku, gdy każdy bodziec będący nadmiernie stresującym doświadczeniem może stać się źródłem problemów lękowych na bardzo długo.Oczywiście należy też pamiętać o tym, że jest to nadal czas, gdy zwierzę jest bardziej wrażliwe na choroby. Stąd też tak istotne jest, by socjalizacja zwierzęcia przebiegała w przemyślany i rozważny sposób.
6) Gatunku
Zależnie od gatunku zwierzęcia kontakt z nim i możliwość przepracowania zachowań będzie większa lub mniejsza. Porównanie dwóch spośród najczęściej spotykanych gatunków w domach – kota i psa, pod tym względem, jest dość intuicyjne. Zazwyczaj łatwiej uzyskać widoczne efekty w pracy z psem, jednak nie jest to regułą za każdym razem.

Jak minimalizować stres, którego zwierzę doświadcza w gabinecie?
Praca ze zwierzęciem to proces długotrwały, jednorazowo nie zniwelujemy zachowań, których
chcielibyśmy uniknąć, nie zmienimy stanu emocjonalnego i pobudzenia natychmiastowo jak za
dotknięciem magicznej różdżki. Pomoc zwierzęciu w wyciszeniu, zrelaksowaniu się wymaga czasu i
współpracy między opiekunem, innymi domownikami i lekarzem weterynarii. Jest to złożony proces, a na jego efektywność wpływa całość postępowania ze zwierzęciem na co dzień.
Spośród praktycznych zaleceń można wyróżnić kilka kroków:

1) Przyzwyczajanie zwierzęcia do egzaminu klinicznego
Lekarz w gabinecie pozyskuje podstawowe informacje o stanie zdrowia pacjenta poprzez wykonanie
egzaminu klinicznego. Badanie polega na dotykaniu, osłuchiwaniu, obserwacji zwierzęcia.
Oswojenie pupila z dotykiem w różnych miejscach, szczególnie tych wrażliwszych, jak poduszki
kończynowe, brzuch, pysk (otwieranie pyska, by zobaczyć uzębienie), uszy, umożliwi mu
zaakceptowanie badania nawet w bardziej bolesnych stanach. Zwierzę cierpliwiej zniesie dotyk, nacisk, jeśli będzie z nim wcześniej w jakimś stopniu obyte.
2) Zachowanie spokoju
Zwierzęta odbierają nasze emocje i reagują na nie ze zwiększoną siłą. Jeśli opiekun się niepokoi,
denerwuje – dla zwierzęcia oznacza to niewiele więcej niż: „jest się czego obawiać, dzieje się coś nie w porządku”.
Nasze zaufanie do lekarza i jego pracy ma tu również ogromne znaczenie. Skupiając się na własnym
spokoju wewnętrznym, pomożemy też zwierzęciu zrozumieć, że sytuacja jest opanowana i
zminimalizować jego strach.
3) Wizyty kontrolne
Regularne pojawianie się w gabinecie weterynaryjnym pełni nie tylko funkcję kontroli nad zdrowiem
zwierzęcia. Pozwala mu też przyzwyczaić się do miejsca, bogactwa zapachów i samej osoby lekarza.
Tym samym każda kolejna wizyta staje się mniejszym wyzwaniem dla pacjenta, może ją stopniowo
zacząć traktować jak naturalną kolej rzeczy.

4) Budowanie miłych skojarzeń
Pokazywanie zwierzęciu, że wizyta w gabinecie może się wiązać z czymś przyjemnym – nagrodą w
postaci pogłaskania, wzmocnienia słowem, przysmaku, czy może krótkiej zabawy tuż po, o ile stan
zdrowotny zwierzęcia na to pozwala. Lekarz w gabinecie też zazwyczaj stara się być dla zwierzęcia źródłem przyjemnych bodźców. Jeśli mamy do czynienia z bardzo strachliwym osobnikiem, pomocny może stać się kontakt opiekuna z lekarzem – podanie ręki, przywitanie – pokazanie pupilowi, że jest to osoba, której można zaufać.
Szczególne znaczenie ma to przy pierwszej wizycie w gabinecie. Badania wykazały, że ta pierwsza
wizyta (zwłaszcza w młodym wieku) ma kluczowy wpływ na odbiór lekarza i gabinetu w przyszłości
zwierzęcia. Warto więc zadbać o to, by była ona dla niego jak najmilszym doświadczeniem.
5) Socjalizacja „na co dzień”
Zabieranie zwierzęcia w różne miejsca, oswajanie go z nowymi osobami, sytuacjami ułatwi mu
elastyczniejsze przechodzenie między doświadczeniami i radzenie sobie z nimi w szybszy sposób.
Oczywiście stosowanie wszystkich wymienionych wyżej zaleceń nie da nam pełnej gwarancji, że zwierzę nie będzie się stresowało w gabinecie weterynaryjnym. Jest to dla niego z założenia sytuacja trudna. Tym samym jeszcze ważniejsze jest to, żeby pomóc mu obniżyć ten poziom trudności.
Mamy szansę znacząco mu ulżyć, a nawet wesprzeć proces terapeutyczny. Przecież jeśli nasz pupil
lepiej się czuje na poziomie emocjonalnym – łatwiej będzie organizmowi walczyć ze stanem zapalnym,
czy chorobą.